piątek, 12 kwietnia 2013

Imagin o Louis'ie cz. 2


Imagin o Louis'ie cz.2



_____________________________________________________________________________________________
Długo się nad tym zastanawiałam, ale w końcu podjęłam decyzję. Zapisałam sobie jego numer w telefonie jako: Louis Tomlinson. Coraz bardziej nie mogłam uwierzyć w to co wydarzyło się dzisiejszego wieczoru. Szczególnie w to, że jeden z moich idoli dopiero co dał mi swój numer telefonu. To było tak jakbym całe to wydarzenie wyśniła. Myślałam o tym jeszcze chwilę. Potem poszłam do łazienki umyłam się i przebrałam w za dużą koszulkę z napisem One Direction i krótkie spodenki. Ten komplet służył mi za piżamę. Wyszłam z toalety i ułożyłam się wygodnie w łóżku. Po około 5 minutach już spałam. Obudziłam się popołudniu dokładnie to o 12. Zeszłam do kuchni, gdzie na stole czekało na mnie śniadanie, a obok karteczka z napisem: Kochanie zrobiłam Ci już śniadanie, niestety musiałam znowu zawieźć twojego brata do kolegi. Ps. Mam nadzieję, że wczorajszy wieczór się udał i że spałaś dobrze.   Mama.
Zjadłam naleśniki, które zrobiła mi mama. O 13 zadzwoniłam do [IP]
- Hej [IP]. Nie obudziłam Cię?
- Nie, nie obudziłaś mnie. Jestem na nogach od godziny.
- Spotkamy się dzisiaj muszę Ci coś powiedzieć.
- Okej. Kiedy i gdzie?
- O 14:30 w parku.
- Dobra. Będe. Pa
- Pa.
Rozłączyłam się i poszłam do pokoju. Tam wybrałam sobie top na ramiączkach z napisem 1D, krótkie spodenki i czarne vansy. Wzięłam ubrania do łazienki. Umyłam się, wysuszyłam włosy układając je w ładnego koka i ubrałam się. Jak wyszłam z łazienki dochodziła 14. Wzięłam torebkę, nałozyłam okulary i wyszłam. Na szczęście doszłam do parku w tym samym czasie co [IP]. Przywitałyśmy się i usiadłyśmy na naszej ulubionej ławce.
- Po co chciałaś sie spotkać?- zapytała zaciekawiona.
- Pamiętasz jak wczoraj Louis odprowadzał nas i jak opowiadałam mu, że nie wierzę w to wszystko co się działo?
- Oczywiście, że pamiętam. Wtedy podszedł do ciebie i dał Ci buziaka w policzek.
- Tak. Dał mi jeszcze kartkę- mówiąc to odszukałam liścik od chłopaka i podałam przyjaciółce.
- Nie wierzę! Louis napisał to do Ciebie? Ściemniasz.
- Nie. Mówię prawdę.
- Zadzwoniłaś, żeby się z nim umówić?
- Nie. Chyba sobie żartujesz on nigdy nie będzie chciał się ze mną spotkać.
- Skąd wiesz nawet nie próbowałaś.
- No dobra może masz rację.
-O jejku muszę już lecieć. Papa
- Pa.- pożegnałyśmy się i poszła.
Chwilę jeszcze posiedziałam. Wiatr rozwiewał moje włosy, a ja nadal rozmyślałam nad ty co powiedziała [IP]
Potem i ruszyłam w kierunku domu. Nagle wpadł na mnie jakiś koleś. Gdy się zachwiałam chłopak mnie lekko przytrzymał.  Spojrzałam w górę i ujrzałam wysokiego(wyszszego odemnie) bruneta.
- Znowu się spotykamy w podobnej sytuacji co wczoraj.
- Louis?- zapytałam niepewnie bo nie widziałam jego oczu, które skryte były za okularami, jak również miał kaptur.
- Tak. Czemu wczoraj nie zadzwoniłaś?
- Bo późno wróciłam do domu i nie chciałam przeszkadzać.
Podniasłam się na nogi i spojrzałam w jego oczy(na tyle ile pozwalały mi okulary). Chłopak niespodziewanie zbliżył się tak, że nasze twarze były oddalone od siebie o kilka centymetrów. Po chwili złączył nasze usta w namiętnym pocałuknu.
-Kocham Cię- wyszeptał do mojego ucha.
- Ja Ciebie też kocham- odpowiedziałam po czym znów go pocałowałam.
Od tamtej pory minęły 2 lata jesteśmy ze sobą cały ten czas. Wspieramy się. Nasza miłość zaczęła się od spotkania na koncercie i ta data jest naszą rocznicą.




Mrs. Horan Tomlinson

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz